| eia - wspomnienia: Maja |
MajaMaję poznałam kilka miesięcy temu. Jeszcze było lato. Pojechaliśmy z Marleyem do Oli i Tekli na spacer. Okazało się, że towarzyszy nam również niejaka Maja, suczka wielkości Mańka, rudo-blond, bardzo wystraszona, acz wyraźnie ciągnąca do ludzi. Sunia od kilku dni kręciła się wokół bloku Olki, dołączała się do spacerów i, co mnie wcale nie dziwi, przez Olkę była dokarmiana. Żadna z nas nie mogła Majki wziąć do siebie, trzeba było poszukać jej domu. Zaczęłam namawiać Wojtka i Dorotę. Obydwoje lubią psy, dzieciaki również, Wojtek jednak się obawiał, że wszelkie obowiązki spadną na dorosłych, bo dzieci, gdy stracą już zainteresowanie, będą mieli w nosie. Kilka tygodni trwało, gdy się jednak zdecydowali, że wezmą Maję. Mieli tylko poczekać, aż Olka wysterylizuje sukę. Sterylizacja była w ubiegłą środę. Maja przeszła operację bardzo dobrze. W czwartek Ola przywiozła psa do Wojtka i Doroty. Dodatkowo fundnęłyśmy im pełną wyprawkę dla psa. Obroża, szelki, dwie smycze, jedzenie, zabawki, leki, odżywki, kojec. Maja do nich trafiła z niezłym wianem. Codziennie się dowiadywałam jak Majce się wiedzie. Z początku bardzo się bała. Z każdym dniem było nieco łatwiej. Upodobało sobie Dorotę i za nią chodziła, ale i jej nie dała się dotknąć. Potrzebowała jeszcze czasu. W poniedziałek, około południa zadzwonił do mnie Wojtek, że Majka wyrwała mu smycz z ręki i pobiegła za kotem. Szuka jej. Wsiadłam w samochód i pojechałam pomóc. Wojtek był pijany. Zawiadomiłam schronisko, uczuliłam, że gdyby widzieli takiego pieska, to niech zatrzymają i zadzwonią. U wszystkich weterynarzy zostawiłam numer telefonu, gdyby ktoś się z Majką zjawił na zdjęcie szwów po sterylizacji. Szukaliśmy jej do 21. Wieczorem wrzuciłam jeszcze ogłoszenie i założyłam temat na lokalnym portalu z Wojtka numerem telefonu. We wtorek rano znowu zaczęłam jej szukać. Ciężko mi było w domu siedzieć, gdy myślałam, że gdzieś tam jest Maja, która się potwornie boi, jest jej zimno i jest głodna. Dziś zadzwonił Wojtek, że Majka nie żyje. Na ogłoszenie na portalu zareagowali strażnicy z sądu, którzy ją znaleźli i pochowali. Potwierdzili szczegóły, że miała bliznę, że szelki i smycz. Potrącił ją samochód, gdy wracała do domu. eia© 2009-10-18 21:37:12 skomentuj (0) |